Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

Nie zadzieraj z nieznajomym

-Widzisz go? - Chłopak zapytał swoją dziewczynę, wydmuchawszy przy tym powoli dymek z papierosa.

-No, jasne. Ale dziwak! - odpowiedziała śmiejąc się.

Pytanie było retoryczne. Jak mogłaby nie zauważyć takiego indywiduum w Kościach Wielkich. Wysoki mężczyzna ubrany w czarny garnitur, oraz czarny płaszcz i czarny kapelusz. Wyróżniał się na wiejskiej ulicy. Zapomniałbym o najważniejszym, w lewej ręce (zapewne był mańkutem) trzymał czarną teczkę.

-Ciekawe, co on tutaj zamierza robić? - chłopak był dociekliwy.

W tym momencie stało się coś niespodziewanego. Przybysz położył teczkę na ziemi. Nie wiadomo czemu. Nie było żadnego sensu tej czynności.

Chłopak wykorzystał to, złapał teczkę i krzyknął do swojej dziewczyny:

-Chodu!

Para uciekła.

Mężczyzna stał i patrzył się na nich. Nie ruszył jednak w pogoń.

Młodzi zatrzymała się za stodołą. Byli już chyba bezpieczni.

-Ale jazda! Ciekawe, kim był ten koleś? - dziewczyna zaczęła się zastanawiać.

-Bardziej mnie interesuje, co jest w jego teczce. Ale tego dowiemy się już niebawem. - Po tych słowach chłopak wyciągnął nóż sprężynowy.

-No, otwieraj! - dziewczyna dopingowała go.

Trochę to trwało, ale w końcu udało się otworzyć teczkę. Para zdębiała jak zobaczyła jej zawartość. Był to szkielet. I to chyba nie jakiś bardzo stary.

-O kurwa, co to do chuja ma być! - dziewczyna zaczęła panikować.

Z nerwów podniosła się i chodziła w kółko.

Odpowiedzią chłopaka było milczenie.

Siedział na ziemi i nie wiedział, co robić. Beznadziejna sytuacja.

Tymczasem dziewczyna nadal krzyczała:

-Kogoś ty okradł? To jakiś niebezpieczny psychol!

W jej głosie słychać było przerażanie.

-No, stąd mogłem wiedzieć? - chłopak tłumaczył się w nieporadny sposób.

-Jak byłeś taki głupi to sam zostań ze swoim problemem! Ja stąd wypierdalam. - dziewczyna krzyknęła i pobiegła do domu.

Chłopak zaś patrzył się na teczkę i kości w niej. Był wystraszony i zakłopotany. Przez zwykłą lekkomyślność wpakował się w niezłe kłopoty.

Już zaczynało się ściemniać. Chłopak wracał go domu. Nie miał ze sobą teczki. Zakopał ją w lesie. Miał nadzieję, że jest już po wszystkim. Jednak ciągle przechodziły go dreszcze. Nie miał pełnej pewności, czy przybysz nie będzie go próbował odnaleźć, poza tym już sama sytuacja z tym trupem była stresująca.

Zaczął otwierać drzwi od swojego domu. Nagle poczuł czyiś oddech na plecach. Odwrócił się i spostrzegł nieznajomego.

Odległość była tak niewielka, że nie było szansy na ucieczkę.

Nie było wiadomo jak przybysz go znalazł, ani jak niezauważony podszedł tak blisko. Z resztą nie miało to już większego znaczenia. Nastolatek wiedział, że już po nim i tylko to się liczyło.

Dziewczyna wściekła rzuciła telefonem.

Była zdenerwowana, że jej chłopak nie odbiera połączeń, ani nie odpisuje na esemesy.

-Kurwa, co za sytuacja! - marudziła.

Wulgaryzm nie zmieniał milczenie komórki.

Zastanawiała się, co jej chłopak zrobił z teczką. Miała też obawy, czy nieznajomy jej nie szuka.

-To jakiś jebnięty dzień! - jej słowa tylko oddawały frustrację.

Było już późno. Dziewczyna leżała w łóżku i próbowała zasnąć. Nie potrafiła. Nerwy robiły swoje. Cały czas nie miała wiadomości od swojego chłopaka.

W pewnym momencie usłyszała jakiś hałas. Automatycznie podniosła się i otworzyła oczy. Widok okazał się złowieszczy. W pokoju stał nieznajomy. Sobie jedynie znanym sposobem wszedł do domu.

Dziewczyna otworzyła usta, ale nie była w stanie nic powiedzieć.

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2023

Marek Grabowski
Marek Grabowski

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *