Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

Babska rozmowa

- Cześć Witch! - powiedziała Karolina jak tylko otworzyła drzwi.

- Siema! - przywitała się Witch i weszła do domu.

Obydwie były ubrane w miniówy, z tym, że ta Witch była bardziej minimalna. Oczywiście jednak ich ubrania różnił kolor. Karolina była w jasnych barwach, zaś Witch w czerni. Należy też dodać, iż Witch miała na sobie glany, a Karolina adidasy (co już było formą ekstrawagancji, gdyż po domu chodzi się w kapciach).

Przeszły do salonu i tam Witch rozłożyła się na kanapie.

- Napijesz się likieru? A może jakiegoś wina? - spytała ją Karolina.

- Daj spokój kochana – Witch odburknęła. - Wiesz na co ja mam ochotę! Na wódę!

W tej sytuacji Karolinie pozostało tylko przynieść gościowi ten zabójczy napój. Obydwie łyknęły sobie.

- U nas na tym zadupiu to dość nudziarsko jest! - jęknęła Witch.

Karolina uśmiechnęła się i powiedziała:

- W pewnym sensie masz rację. Ja wprawdzie uwielbiam to wiejskie, wolne od smogu powietrze, oraz te nasze lasy; ale czasem tęsknię za studiami w Warszawie, które przerwałam.

- Ja też myślę o tym, czy nie wrócić do Wawy i wznowić studia – odparła Witch. - Tam to były zajebiste imprezy. To zioło; ci chłopacy...

- Ci chłopacy … - Karolina rozmarzyła się na słowa koleżanki.

Gdy tylko Witch to usłyszała spojrzała na nią drapieżnym wzrokiem i spytała

- Słuchaj, ale czy to prawda, że ty nigdy się nie dymałaś? Nie świerzbią cię cipa, dupsko i gęba?

Karolina spojrzała na nią wyrozumiale i wytłumaczyła:

- Pokusa jest u mnie codziennie, ale ona tylko dodaje mi sił. Postanowiłam, że dotrwam do ślubu i dotrzymam słowa. Poza tym brak seksu motywuje mnie do innych działań.

- Twoja strata – powiedziała Witch dłubiąc przy tym w nosie. - Ja po kilku dniach bez pukania wariuję. Na samo szczęście niedługo diabeł ma mnie odwiedzić na bzykanko.

Karolina spojrzała na nią ze swoistą odrazą.

- Samo to że grzeszysz cudzołóstwem, to jeszcze mogę zrozumieć, ale żeby to robić z samym panem kłamstwa! Przecież to przeraźliwe. Ty naprawdę chcesz pójść do piekła?

- Marzę o tym; jak każda satanistka! - zaśmiała się Witch.

Karolinie zaś zupełnie nie było do śmiechu. Złapała się za policzki i powiedziała troskliwym głosem:

- Znów będę musiała odmówić za ciebie różaniec.

Zrobiła się chwila ciszy, którą w końcu przerwało pytanie Karoliny:

- Zrobiłaś ostatnio coś fajnego?

- A jasne! - Witch rozpromieniła się.- Przemieniłam dwóch gości w żaby.

Słysząc to Karolina zaśmiała się, a potem skomentowała:

- Dobre! Ja natomiast pracuję nad nowa trucizną; ma powodować zabójcze bóle brzucha.

Obydwie stuknęły się kieliszkami.

- A co tam u Baby Jagi? - spytała Karolina.

- U babci bez zmian. Ciągle narzeka na swoje kurzajki. W sumie to całkiem zabawne, zna czary na odpędzanie duchów, a nie zna na usuwanie kurzajek. Skoro już jesteśmy przy rodzinie, to jak tam twoi starzy?

- Mama nieco przytyła, a ojciec zdefraudował jakieś środki unijne – odparła Karolina. Właściwie to nie ma jakiś większych sensacji.

Na chwilę przerwała, po czym dodała:

- A zapomniałabym, jutro odwiedza nas ksiądz proboszcz.

Usłyszawszy te słowa Witch zmarszczyła czoło, machała ręką i powiedziała:

- A tego wam tutaj brakowało? Klecha będzie was tylko namawiał do dalszej modlitwy i datków na kościół. Lepiej byście zaprosili chociażby owczarza. Dawno go nie widziałam. Wiesz co się z nim dzieje?

- Nie mam zielonego pojęcia! Chyba nie specjalnie teraz wychodzi z domu. Na pewno coś knuje. Może nowy spisek? A może nowy czar?

Witch znów machnęła ręką.

- Nie mówi mi tylko o jego czarach. On się na tym gówno zna. Już głupia Jadźka byłaby lepsza w magii.

Na samo wspomnienie o głupiej Jadźce Karolina parsknęła śmiechem.

- Tylko nie mówi mi o tej debilce. Ostatnio widziałam jak goniła jakiegoś kundla i krzyczała, że ma ochotę na chińszczyznę.

Usłyszawszy słowa Karoliny Witch uśmiechała się i powiedziała:

- Niezłe, mi natomiast pochwaliła się, że hoduje kaczory w sławojce, gdyż w telewizji mówili, że WC Kaczka zabija bakterie.

Nagle jednak obydwie zamilkły i spojrzały w jeden punkt podłogi. Była tam biała mysz. Wpatrywały się w nią w milczenie; można by rzec zamarły.

W końcu jednak Witch się przełamała, złapała mysz i szybko zjadła.

Karolina spojrzała na nią z niesmakiem, po czym powiedziała bardzo krytycznym tonem:

-Jak ci nie wstyd? Zupełnie się ze mną nie podzieliłaś.

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2020

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *