Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

W szpilkach po „kocich łbach”

Nie ma jutra.

Dzisiaj leży u bram miasta razem z Koniem Trojańskim po zakończonej bitwie. Pyrrusowe zwycięstwo.

A rzeki płyną szambem. Nie ma czym oddychać, miasto śmierdzi. Do świtu pożre nas pycha, udławił mania wielkości. Na razie gniew rozłożył się na ulicach. Wychodzi z ciemnych bram, zaraża syfem, uszkadza zwoje mózgowe. Nie trzeba myśleć. Od teraz lepiej być głupim.

Wieje, dopóki nie zapomnimy kart historii albo własnych imion, dopiero wtedy nie będzie potrzebny kaganiec.

Pójdziemy jak roboty za głosem brata Judasza.

 

Kupiłam wczoraj sukienkę. Spływa czerwienią, zaciska talię, kusi dekoltem. Idealna na pogrzeb.

 

Mam na imię Julka. Żyłam, jak chciałam.

Laura Walc (Betty)

Marek Grabowski
Marek Grabowski