Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

Gadający szczur

Szczur uciekał przed Behemotem. Gryzoń był szybki, ale w końcu Behemot złapał go swoimi pazurami, podniósł do góry i spojrzał zielonymi, kocimi oczami. Wydawało się, iż szczur jest już skończony i nic go nie uratuje. Behemot triumfalnie zamiauczał:

-Miau! Ale będę miał posiłek!

-Błagam, nie zabijaj mnie! - jęknął szczur.

-O kurwa! Ten szczur gada! - Behemot był w szoku. - Przecież dzisiaj rano piłem samo mleko bez wódki!

-Zapewniam ciebie, że nie jesteś pijany. Ja naprawdę potrafię gadać, tak jak ty potrafisz to będąc kotem.

Behemot nadal trzymał go w garści, lecz mimo wszystko był bardzo zainteresowany, to też zapytał:

-Zwiedziłem pół świata, ale nigdy nie spotkałem mówiącego szczura. Owszem, bywały mówiące myszy, a nawet kiedyś zobaczyłem śpiewające króliki, ale żeby szczur przemówił, to dla mnie nowość. Czy jesteś jedynym w swoim rodzaju?

-Nie do końca – brzmiała odpowiedź – pochodzę ze specjalnego stada, właściwie można by powiedzieć plemienia, które powstało tutaj, w Kościach Wielkich.

Wyglądało na to, iż gryzoń jest nie tylko mówiącym, ale również całkiem wygadanym zwierzęciem.

-Żyję w Kościach już jakiś czas, i dotychczas wszystkie smakołyki (gdyż tym dla mnie jesteś), jakie spotkałem były nieme, a przynajmniej do mnie nie odezwały się. - Behemot coraz bardziej w tym wszystkim się gubił.

-Dziewięćdziesiąt pięć procent to niemowy, natomiast reszta to mój klan. Zwiemy się Długie ogony i mamy najwyżej zaawansowaną szczurzą społeczność na świecie.

Behemot westchnął i powiedział:

-Nie sądziłem, że w Kościach są takie ciekawostki zoologiczne. A czy mógłbyś mi opowiedzieć coś więcej o twojej grupie?

-Co tylko chcesz. - Włochate zwierzątko mówiąc to dalej wisiało. - Mamy całkiem dobrze rozwiniętą monarchię. Na naszym czele stoi król Wilhelm III Mądry, a jego małżonką jest królowa Anna Maria Piękna …

-Czy królowa też ma jakieś prawa? - Behemot przerwał mu.

-Nie; mamy całkowity patriarchat – brzmiała odpowiedź.

Behemot nie skomentował tego, lecz w myślał stwierdził:

-Witch by ich zajebała.

Szczur mówił dalej:

-Król rządzi nami roztropnie i łagodnie. Gdy jednak trzeba, to potrafi być srogim. Generalnie jednak stara się, aby prawo było przestrzegane, ale żeby było też znośne. Nie jest jednak tyranem, wręcz przeciwnie współrządzi z ludem. Mamy parlament wybierany w ordynacji mieszanej. Tam ustanawia się przepisy. Oczywiście, szanujemy trójpodział władzy, więc poseł nie może być równocześnie ministrem ani sędzią.

Behemot poruszył uszami; to wszystko było dla niego bardzo ciekawe.

-Opowiedz więcej o swoim sejmie, jakie macie siły? - poprosił.

-Dobrze. W ostatnich wyborach prawica zajęła pięćdziesiąt procent, lewica czterdzieści procent, a centrum dziesięć procent.

Szczur na chwile zamilkł, po czym rozpoczął inny wątek:

-Mamy bardzo złą opinię o innych szczurach, czyli jak my to nazywamy barbarzyńcach. Potrafimy się jednak przed nimi bronić. Nasza armia i policja zawsze z nimi wygrywają. Inna sprawa, że konflikty są bardzo rzadko, gdyż raczej nie wchodzimy sobie w paradę.

Behemot podrapał się lewą łapą(w prawej ciągle trzymał zdobycz, więc była zajęta) za uchem i rzekł:

-Ale czemu my nic o was nie wiemy? Nikt by nie zauważył, że tutejsze szczury są takie inteligentne?

-Sprawnie się przed wami izolujemy – wyjaśnił gryzoń. - Bo widzisz, mamy wielkie magazyny z żywnością, to też nie musimy po nią udawać się ciągle.

Na chwilę obydwaj zamilkli. Szczur wisiał, a Behemot trzymał go. W końcu ten mniejszy przełamał milczenie.

-Ale ty mnie nie zabijesz, prawda? Koty nie jedzą przecież mówiących zwierząt. - Jego głos był błagalny.

Behemot spokojnym tonem odpowiedział:

-Masz rację, takich jak ty koty nie jedzą.

Potem jednak jego ślepia zaświeciły się zielonym światłem, a on zaśmiał się:

-Tylko, że ja nie jestem kotem; ja jedynie przebywam w ciele kota!

Po tych słowach spałaszował nieszczęśnika.

Nie był to jednak dobry pomysł, gdyż szczur okazał się ohydny. Równie paskudnego nigdy nie jadł. Najwidoczniej mowa odbiera smak. Wszak ludzi i papug też się nie jada. Z tego wszystkiego Behemot źle się poczuł. Wrócił do swego domu, gdzie zapytał Baby Jagi i Witch, czy mają jakieś magiczne wywary na wzdęcia. Przy okazji opowiedział im całą historię. Te zaś uznały, że skoro gada takie dudy smolone, to najwidoczniej jest pijany. I tak Behemot pozostał sam ze swoją wiedzą o cywilizacji szczurów w Kościach Wielkich.

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2021

Marek Grabowski
Marek Grabowski

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *