Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

Cząsteczka dobra

Baba Jaga siedziała na ławeczce. Na jej twarzy rysowała się złość. A może bardziej smutek? Przechodzący obok ksiądz proboszcz, zobaczył ją i i zapytał:

- Co się stało, pani Jadwigo?

- A chuj to ciebie obchodzi, klecho! - odpowiedziała w swoim stylu.

Ksiądz nie przejął się, i tylko powiedział:

- Może i chuj, ale jest możliwe, że jak mi pani powie, to pani ulży.

Baba Jaga machnęła ręką i wyburczała:

- Widzę, że ciekawski się znalazł. Dobrze, dobrze, powiem.

I zaczęła opowiadać.

Ponieważ jednak kiesko to wszystko umiała sklecić, lepiej będzie jak ja- narrator (Marek Adam Grabowski) opiszę to własnymi słowami.

Baba Jaga siedziała w sieni, kiedy drzwi się otworzyły i weszła do pomieszczenia Witch. Początkowo Jaga nie zwracała na nią większej uwagi, ale w pewnym momencie jej wzrok przykuł jeden szczegół. Witch miała do palta przypięte serduszko WOŚP. Jego czerwony kolor rzucał się w oczy na czarnym tle.

- Co ty, kurwa, tam masz przyklejone! - Czarownica udała, że pyta.

- O to pytasz, Babcia? - Witch wskazała swoim czarnym pazurem na serce. - Wrzuciłam trochę grosza do puszki gówniarzom, więc mi dali. Fajowe, co nie Babcia!

Baba Jaga słysząc to, uderzyła pięścią w stół.

- Czy ty wiesz, na co to idzie? Na chore bachory! Jeszcze ktoś dzięki tobie nie umrze! To jest jałmużna; dobry chrześcijański uczynek!

- Eee tam! - Witch skrzywiła się. - Wielu klechów pluje na orkiestrę, więc chyba takie to Maryjne nie jest. Poza tym, może to i dobrze, że jakieś dziecko przeżyje.

Baba Jaga złapała się za łeb.

- Co to, kurwa, znaczy: „Może i dobrze”. Jesteśmy czarownicami i musimy wybierać zło, a nie dobro!

- Nie łap, mnie Babcia, za słowo. Daję na Orkiestrę, gdyż to jest trendy. Jak ludzie widzą mnie ze znaczkiem, to mnie lubią.

Jaga tak bardzo była już podenerwowana, że aż podniosła się.

- Co ty pierdolisz Witch? Chcesz, żeby ktoś ciebie lubił? Ja marzę o tym, żeby wszyscy mnie nie lubili. Ja też nikogo nie lubię. Właściwie to wszystkich nienawidzę!

Uśmiech zniknął z twarzy Witch.

- Wszystkich; nawet mnie? - spytała nie dowierzając.

- Oczywiście, że cie nienawidzę, a w tej chwili jeszcze bardziej! - Baba Jaga darła się.

Witch westchnęła i opuściła wzrok. Chwilę milczała. Widać było, że chce coś powiedzieć, ale nie ma odwagi.

W końcu przemogła się:

- Bardzo mi przykro; gdyż ja cię kocham.

Teraz to Jaga zamarła. Na jej twarzy pojawiły się nowe grymasy, jakby się dusiła. Może faktycznie tak było.

Gdy już odzyskała mowę, krzyknęła:

- Ty znasz, kurwa, miłość! Gówno jesteś, a nie wiedźma!

Po tych słowach wyszła, trzaskając drzwiami.

Mniej więcej taką historię przedstawiła Jędza księdzu.

Gdy już opowieść była skończona, dokonała podsumowania:

- Mnie to przeraża, co ta młoda cipa wyczynia. Oznaki były już od dawna, ale dzisiaj miarka się przebrała. Już nie mam żadnych wątpliwości. W niej jest jakaś cząsteczka dobra. Tej cząsteczki nie da się już zniszczyć, czy nawet zmniejszyć. Co więcej, myślę, że ona będzie rosnąć. Nic nie da się zrobić. Wszystko wskazuje, że ona nie pójdzie do piekła. Nie będzie razem ze mną tonęła w wielkim, wiecznym morzu ognia i siarki. Nie zazna nieskończonej ciemności w mrocznym królestwie. Nie będzie na wieki wieków gwałcona przez króla zbrodni i kłamstwa, jego wielkim, szatańskim chujem.

Na chwilę umilkła, by przetrawić ślinę.

Widać było, że jest mocno zdenerwowana.

Potem mówiła już dalej;

-Ta cała nagroda ominie ją. Będę rozkoszowała się bezkresnym potępieniem bez niej. Witch pójdzie do czyśćca, a tam pobędzie jakiś czas, aż wreszcie odejdzie do nieba. Będzie zbawiona.

Głos Czarownicy był coraz bardziej cichy i wolny, widać było, że zmęczenie odbiera jej energię.

Natomiast na twarzy księdza pojawiło się zdziwienie połączone z zadowoleniem.

- Pani Jadwigo, to jest bardzo dobra wiadomość.

- Tak, triumfuj wstrętny katolu – Baba Jaga była wściekła. - Upajaj się widokiem Witch jako anielicy.

- Ależ nie chodzi o Witch, co do niej nie miałem już dawno wątpliwości, tutaj chodzi o panią.

- Jak to? - Jaga tak się zdziwiła, że prawie zapomniała o swym gniewie.

Nie cieszy się pani egoistycznie, że będzie miała wieczny ogień jedynie dla siebie, tylko chce się pani z Witch podzielić. Na swój sposób życzy jej pani dobrze. Pani Jadwigo, ma pani w sobie jakąś cząsteczkę dobra.

Wiedźma wydarła się:

- Ty chuju! -I poszła sobie.

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2021