Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego
Marek Grabowski
Marek Grabowski

Brzuch Kaśki

Pamięci Emmy Beck

Był słoneczny dzień, przynajmniej jak na wrzesień. Typowe, można by wręcz rzec słownikowe, babie lato. Razem z siostrą wracaliśmy Długą do naszego domu na Barokowej. Gdy już doszliśmy na miejsce, ujrzeliśmy następujący widok. Przed kamienicą stała nasza sąsiadka Kaśka. Ubrana była w obcisłe, niebieskie dżinsy i skórzaną kurtkę. Faliste, rude włosy spływały jej na policzki. Minę miała bardzo nietęgą. Przed nią stał jej chłopak. Taki typowy bananowy dres. Co jednak było intrygujące, lekko ją szarpał.

-Spójrz Piotrek, ten lump ja atakuje!-krzyknęła siostra.

-To prawda. Zobaczymy co się tam wyrabia.- odparłem.

Gdy podeszliśmy bliżej usłyszeliśmy jego głos:

-Mówię ci możesz to zrobić! Nie daj się zastraszyć! Masz sama podjąć decyzję, a nie słuchać się jakiś klechów!

-Kiedy, ja chyba nie chcę!

-Chcesz, tylko ci wmówili poczucie winy! Nie jesteś asertywna!- mówiąc to potrząsnął nią mocniej.

-Co się tu dzieje?- spytałem. Nawet nie próbowałem być miły.

-Spadaj, gnoju!- odburknął burakowato.

W pierwszej chwili chciałem już mu odpuścić. Potem jednak przypomniałem sobie słowa dziadka, że szlachcic nigdy nie może bać się chama.

-Nie pyskuj mi pod moim własnym domem!-odparłem stanowczo.

-Właśnie!- dodała siostra- Spierdalaj z Barokowej!

Chyba odebraliśmy mu pewność siebie. Puścił Kaśkę, spojrzał na nas i odburknął:

-Znaleźli się pedał i emu!- Po czym odszedł naburmuszony.

-Mówi się emo! Emu to są buty, ćwoku!- Krzyknęła za nim siostrzyczka.

A ja puściłem mu fucka. Nie wiem, czy zauważył. Kaśka stała spięta.

-Czego od ciebie chciał ten gnój?-spytałem ją.

-Chodźcie do mnie. Tam na spokojnie wam wszytko wyjaśnię.-odparła. Po minie widać było, że jest zdenerwowana.

Poszliśmy więc do jej mieszkania. Tam spojrzała nam prosto w oczy i powiedziała:

-Jestem w ciąży.

Te słowa były dla mnie szokiem. Jakbym dostał obuchem po głowie. Po chwili milczenia spytałem retorycznie:

-Z tym cwelem?- Oczywiście znałem odpowiedź.

-Tak, z nim. Pękł nam kondon.

-Po co w ogóle z nim współżyłaś?- Spytała siostra Zosia. – Ja pragnę umrzeć jako dziewica. Nie mam i nigdy nie miałam chłopaka, tak jak mój brat nie ma dziewczyny.

Kaśka w ogóle nie zwróciła uwagi na tę deklarację i ciągnęła dalej.

-Czarek chce żebym usunęła. Ale ja chyba nie jestem wstanie.

Gdy tego słuchałem zaczęły mnie przechodzić ciarki.

-Nie rób tego!-powiedziałem.

-Właśnie!-dodała siostra.

Kaśka rozłożyła ręce i powiedziała:

-Czarek twierdzi, że jestem pod presją społeczeństwa i boję się własnych praw.

Na chwilę zamilkła, po czym powiedziała:

-Zostawcie mnie. Chcę zostać sama.

Posłuchaliśmy jej, ale przy wyjściu zapewniliśmy, że zawsze może poprosić nas o pomoc. To była bardzo trudna wizyta.

Parę dni później spotkałem tego jej felka jak stał pod moim domem i palił szluga.

-Co się jopisz?-Naskoczył na mnie.

-Bo mam oczy!- odparłem- Wiem o wszystkim.

-I co, też chcesz za nią zdecydować? Jest nieasertywna, więc łatwo na niej wymusić decyzję o jej ciele.

-Jeśli ktoś coś na niej wymusza, to właśnie ty.-odburknąłem. Ten koleś coraz bardziej mnie wnerwiał.

-Mnie tylko wkurwia, że debilka nie chce sama decydować o sobie!

Odszedłem bez pożegnania się.

Minęło kilka dni. Kaśka postanowiła donosić ciążę. Przy okazji przebadała się i w ten sposób sprawdziła, czy nie załapała jakiegoś choróbska. Na szczęście nie było żadnej kiły, ani innej mogiły.

Czarek ją rzucił. Jak wyjaśnił, nie może być z osoba nieasertywną, która pozwala innym decydować za siebie. Oczywiście alimentów nie płacił. Znalazł sobie szybko inną dziewczynę. Ona był już asertywna. Była wręcz feministyczna i genderowa. Tak bardzo genderowa, że pozwalała mu, żeby bił ją po pysku niczym faceta.

Po paru miesiącach Kaśka urodziła dziecko, śliczna dziewczynkę. Miała wielkie i piękne oczy. Ochrzczono ją u Franciszkanów na Senatorskiej.

Bardzo lubiliśmy z Zosią to dziecko odwiedzać.

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2018