Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

Żona i córka

Sołtys Kości Wielkich, Jasiek wszedł do kuchni i szorstkim tonem spytał się swojej żony:

-Kiedy będzie obiad? Ile można czekać?

-Robi się – odparła, mieszając w garnku.

-Co to znaczy „robi się”! - sołtys był oburzony. - Kobieto, jesteś powolna jak żółw!

-Ok, już kończę. - Żona najwyraźniej przestraszyła się.

-Córuś; nie podgrzałabyś mi zupy? - sołtys spytał się swojej córki Karoliny.

-Podgrzać to sobie mogę dupę na biobidecie! - Karolina zaczerwieniała się. - Mógłbyś tatko mnie nie wykorzystywać!

Słysząc to, sołtys skulił się i odparł:

-Przepraszam córuś. Sam sobie podgrzeję.

Jasiek gniewnie spojrzał na żonę i zapytał:

-Nie widziałaś dziesięciu złotych, które tutaj położyłem?

-Pożyczyłam na zakupy – wyjaśniła.

-”Pożyczyłaś”? - spytał retorycznie – Chyba raczej „ukradłaś” ?

-Tatko, wychodzę. Wzięłam sto złotych; nie gniewasz się? - spytała uśmiechnięta Karolina.

-Córuś, czemu pytasz – odparł z fotela – przecież wszystko u nas jest wspólne.

Sołtysowa podeszła do drzwi.

-Idę do Kościoła – oznajmiła.

-Ja ci nie zabraniam – odrzekł mąż – ale nie myśl, że to pochwalam. Mogłabyś się zająć domem, a nie tylko te modły. Stara dewotka jesteś.

-Idę na różaniec – powiedziała Karolina.

-Bardzo dobrze, córuś! - odpowiedział ojciec. - Cieszę się, że jesteś taka pobożna. Tylko nie zapomnij się za ojca pomodlić.

Sołtys i żona siedzieli przed telewizorem i oglądali mecz.

-I co; nic nie rozumiesz z tego, głupia facetko! - Jasiek był złośliwy.

-No, nic nie rozumiem; ale też zupełnie mnie to nie obchodzi. Może przełączymy na 4583 odcinek mojego ulubionego serialu?

-Jeszcze czego; to facet rządzi pilotem! - brzmiała odpowiedź.

Sołtys i Karolina siedzieli przed telewizorem i oglądali operę.

-Córuś, nie będziesz się gniewała, jeśli na chwilę przełączę na mecz?

-Tatko, jak możesz! - Karolina skrzywiła się. - Wybierasz to chamstwo, zamiast dóbr kultury!

-Przepraszam; przepraszam córuś. - najwyraźniej zawstydził się. - Tak się tylko spytałem.

Sołtysowa nalała mężowi wódki do kieliszka.

Wypił haustem i zażądał:

-Lej drugi; pamiętaj, jak nauczał wielki mędrzec Jarosław, alkohol jest tylko dla facetów!

Ona lała, a on pił dalej.

Sołtys postawił przed sobą butelkę wódki. Już miał sobie nalać, kiedy Karolina mu ją odebrała.

-Tatko, jak ci nie wstyd chlać! - To nie było pytanie, lecz zdecydowanie zdanie rozkazujące.

-Ale córuś, chciałem tylko wypić jeden łyczek. Podzielę się z tobą.

-Jeszcze chcesz mnie w to wciągnąć! - Zburzona Karolina wyszła z pokoju.

Po poru minutach wróciła i postawiła przed ojcem szklankę z ohydnym sokiem z marchwi.

-Pij to! - rozkazała.

Biedak nie miał wyboru.

Sołtys i pan Jakubek usiedli z piwem na kanapie.

-Boję się o moją córkę, Karolinę – zaczął Jasiek. - Jest taka grzeczna; i mało sfeminizowana, nie wyemancypowana. Wyrośnie na kurę domową. Wszystko przez żonę, która nie nauczyła jej asertywności.

Na chwilę przerwał, by zacisnąć pięść i powiedzieć:

-Durny babsztyl, jest wyrodną matką! Nie upilnowałem tej kobity! Tak to jest, jak facet w domu nie rządzi!

Marek Adam Grabowski

Warszawa 2022

Marek Grabowski
Marek Grabowski

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *