Zapisać marzenia
Blog literacki Marka Adama Grabowskiego

Mój króliczek

Karolina weszła do słodkiego (jak na dziewicę przystało) pokoju i spojrzała na klatkę, w której siedział jej mały króliczek.

Cichym głosem przywitała się z nim:

-Hej Pasztet!- Po czym wzięła klatkę w ręce i położyła się z nią na łóżku.

-Oj, jak ja cię kocham, ty mój Pasztecie! - Mówiąc to robiła urocze minki i wymachiwała nogami w włochatych balerinach. - A powiesz, czy ty kochać swoją mamusię?

-Przecież ty nie jesteś moją mamą! - odburknął Pasztet.

-O jejku, o jejku, znowu zaczynasz! To powiedz czy kochasz swoją ciocię? - Karolina chciała się droczyć.

Pasztet westchnął i rzekł:

-Nie możesz być ani moją mamą, ani ciocią, ani siostrą, ani kuzynką, ani stryjenką, ani córką, ani bratową, z jednej prostej przyczyny. Ja jestem królikiem czyli Oryctolagus cuniculus, z grupy nie dzikiej czyli domesticus, ty zaś jesteś człowiekiem czyli Homo Sapiens. Jesteśmy z innych gatunków, więc nie możemy być spokrewnieni czy nawet skoligaceni. Jasne?

-Oj jaki ty jesteś wyedukowany biologicznie. - Karolina była pseudomiła. - Mógłbyś udzielać korepetycji. No, dobra, będę jedynie twoją właścicielką. Czy kochasz swoją właścicielkę?

To pytanie nieco zbiło z tropu Paszteta. Zaczął się zastanawiać. Czy zwierzak może czuć takie uczucie jak miłość, i to w stosunku do człowieka. Czuł na pewno do Karoliny pewne przywiązanie, ale czy można byłoby je uznać za miłość? To chyba byłaby zbyt daleko idąca hiperbola. Inna sprawa, że chyba nawet niezbyt pojmował te ludzkie pojęcie miłości. W końcu odpowiedział:

-Nie; nie kocham ciebie!

-No, rzesz ty! - Karolina aż podniosła się z nerwów. - Jak ci nie wstyd mnie nie kochać! Za karę nie będzie dzisiaj dodatkowej marchewki!

-Sram na nią! – odburknął.

-Srasz to ty po niej! - Karolina uśmiechała się chytrze. - Jak dużo jesz, to potem robisz kupki. Ta pokutna dieta dobrze ci zrobi.

Potem jednak jej twarz znowu nabrała miłego wyrazu. Zaczęła wspominać:

-Mam już ciebie tyle lat! Pamiętam, że wszystko zaczęło się po tym, jak rozdeptałam mojego chomika lakierkami. Matka była wściekła, gdyż trudno było je domyć. Wtedy ja stwierdziłam, że chcę mięć większe zwierzątko, a dokładnie zająca. Mama jednak zganiła mnie, że zajęcy się nie trzyma w domu.

-No, bo miała rację – przerwał jej Pasztet. - To dzikie zwierzęta. Ich poprawna nazwa to Lepus.

-Nie wtrącaj się! Nikt cię nie pytał o zdanie. - Karolina zbeształa go. - Wykłócałam się o tego zająca i wykłócałam. Aż mama zapytała mnie, czy nie wolę królika. A ja wtedy spytałam, jaka to różnica.

-Jak to jaka! - Oburzył się Pasztet – Przecież zające to spiczastouche chudzielce! Jak mogłaś nas mylić?

-Nie przerywaj! - Mina Karoliny zrobiła się groźna. - Potem mama mi wytłumaczyła ,czym się różnią króliki od zajęcy i kupiliśmy ciebie. I stałeś się moim najlepszym słodziakiem! Pamiętasz jak się fajnie bawiliśmy?

-Jeśli już, to ty się mną bawiłaś; jakbym był tylko twoja zabawką!

-Oj, nie łap mnie za słowa! Ale zabawy były fajne! Nie mogłam wprawdzie zrobić sobie z ciebie jojo, jak to czyniłam z moim chomikiem, ale miałem inne znakomite pomysły! Grałam tobą w piłkę, rzucałam tobą o ścianę, wystrzeliwałam ciebie z katapulty, topiłam ciebie w wannie, ubierałam ciebie w sukienki!

Oczka Karoliny świeciły się radośnie, ale w oczach Paszteta była złość.

-To ostatnie było najgorsze! - Krzyknął. - Nie znoszę sukienek!To nie były żadne zabawy tylko tortury! Kto ci dał prawo?

-Sama sobie dałam! - Karolina szybko odpowiedziała. - Ale nie tylko przyjemności nas łączyły. Gdy rodzicie nie patrzyli, dawałam ci moje leki !

-I dziwisz się, że mam teraz zniszczoną nerkę! - Pasztet nie rozumiał radości wspominków.

-Oj, ale marudzisz! Nie jestem taka zła. Gdy zainteresowałam się truciznami i uznałam, że jest potrzebny królik doświadczalny, wiele osób twierdziło, że mam już królika w domu. A ja im, że przecież nie mogę ciebie zabić.

-Wiesz co; może w tej sytuacji śmierć byłaby dla mnie wybawieniem? - Pasztet był okrutny w swoich słowach.

-Twoje słowa bardzo ranią moje wrażliwe serduszko! - Karolinie zrobiło się przykro.

-Gdybym przynajmniej miał możliwość sobie trochę poruchać!

-Ale nie bądź wulgarny! - Karolina zrobiła się moralizatorska. - Seks przez małżeństwem nie jest wskazany. Ja sama jestem dziewicą i jestem z tego bardzo dumna.

-Ależ, króliki to nie ludzie! Ja potrzebuję ciągłego seksu. Muszę kopulować i rozmnażać się!

-Jęczysz nie do wytrzymania! - po głosie Karoliny słychać było, że jednak może wytrzymać. - Podjęłam już decyzję, że nie kupię ci samiczki i koniec! Nic nie wskórasz! Nie chcę mieć tutaj hodowli!

Pasztet nic nie odpowiedział, ale widać było, że jest wściekły.

Karolina zaś podniosła się i powiedziała:

-I z tego wszystkiego nie porozmawialiśmy o pogodzie. Ale muszę już iść. Mam ochotę na aromatyczną kąpiel! Ciao!

I poszła do łazienki. Pasztet został sam. Spojrzał na kraty swojej klatki. Nie wiedział, czy to jest wiezienie, ale innej nazwy nie znał. Karolina miała wszystko, on tylko te pręty.

Marek Adam Garbowski

Warszawa 2022

Marek Grabowski
Marek Grabowski

Brak komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *